Dziwne sporty na Igrzyskach Olimpijskich

Jeśli ktoś uważa, że taniec na rurze jest dość dziwną propozycją na olimpijską dyscyplinę, nie ma zielonego pojęcia o tym, jakie dyscypliny gościły na igrzyskach przed laty.

Mało kto w ogóle pamięta, że na na igrzyskach rozgrywano zawody w wędkarstwie, lotach balonem i ratowaniu życia. Co prawda były to sporty pokazowe, ale już samo pojęcie rywalizacji w dyscyplinie ratowania życia wzbudza zastanowienie. Najlepsze jest to, że to dopiero początek dziwactw. Szereg dziwnych dyscyplin rozgrywano głównie na igrzyskach zimowych. Na przykład w 1912 roku sportem pokazowym była glima. Cóż to takiego? Glima to rodzaj islandzkich zapasów, w których zapaśnicy mają wokół talii i ud skórzane paski. Za te paski musi chwycić przeciwnik, by zawodnika przewrócić i zdobyć punkty. W 1992 roku natomiast na igrzyskach zaprezentowano wyścigi narciarskie. Był to zwyczajny konkurs polegający na tym, komu uda się najszybciej zjechać z góry, nie rozbijając się i osiągając największą szybkość w dowolnym momencie zjazdu po linii prostej. Zaznaczmy, że zawodnicy osiągali szybkość przekraczającą 200 kilometrów na godzinę.

Na igrzyskach prezentowano również takie zawody jak puszczanie latawców, strzelanie z działa, zawody pożarnicze czy wyścigi gołębi, które weszły do programu igrzysk w 1900 r. w Paryżu. Ta ostatnia dyscyplina była swego rodzaju reklamą, gdyż w tym samym czasie odbywała się tam też Wystawa Światowa Gołębi. Kilka wyjątkowo dziwnych sportów pojawiło się kilkakrotnie na igrzyskach, na przykład korfball podobny do netballu czy baskijska pelota.